Strona główna Gorące tematy Samorządy przeciwko przyspieszeniu podwyżek nauczycieli

Samorządy przeciwko przyspieszeniu podwyżek nauczycieli

Samorządy negatywnie opiniują projekt nowelizacji Karty nauczyciela, który zakłada, że druga podwyżka dla nauczycieli miałaby być wypłacona jeszcze w tym roku – we wrześniu. Na 11 kwietnia planowana jest samorządowa debata o finansowaniu oświaty, na którą korporacje chcą zaprosić premiera, ministrów finansów i oświaty.

Negatywne stanowisko wobec projektu nowelizacji Karty nauczyciela strona samorządowa wyraziła podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Chodzi o przesunięcie ze stycznia 2020 r. na wrzesień 2019 r. trzeciej z zapowiedzianych przez rząd podwyżek wynagrodzeń nauczycieli o kolejne 5 proc.

„Nie mamy nic oczywiście przeciwko podwyżkom wynagrodzeń nauczycielskich. (…) Nauczyciele powinni być godnie wynagradzani, niemniej dochodzi do sytuacji takiej co zawsze: obawiamy się, że kalkulacja nie została przeprowadzona rzetelnie i że my, jako kasjer, na te podwyżki wynagrodzeń nie otrzymamy stosownych środków” – powiedział przewodniczący Zespołu ds. Edukacji, Kultury i Sportu KWRiST Marek Olszewski.

„Sprzeciwiamy się ponadto wprowadzaniu corocznego obowiązku uchwalania przez JST regulaminu wynagradzania nauczycieli” – dodał. Zaznaczył też, że projekt pomija nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach i samorządy obawiają się, że w połączeniu z niedoszacowanymi – w ich ocenie – podwyżkami roku 2018 spowoduje efekt w postaci skumulowania się problemów JST.

Wiceminister edukacji Marzena Machałek powiedziała, że z przykrością przyjmuje negatywną opinie strony samorządowej. Zapewniła, że „skutki finansowe projektu są policzone i zapewnione jest w ramach budżetu zwiększenie subwencji”. „Dziwię się, bo wiem, że samorządy wspierają nauczycieli, jeśli chodzi o podwyżkę wynagrodzeń” – powiedziała Machałek.

Sekretarz strony samorządowej w KWRiST Andrzej Porawski przedstawił wyliczenia strony samorządowej, które wskazują, że w porównaniu z rokiem 2004, kiedy wszedł w życie obecny system finansowania samorządów, udział JST w wydatkach na oświatę wynosił „dwadzieścia kilka procent”. „Dzisiaj ta nasza część zaczyna się zbliżać do 40 proc.” – mówił Porawski. „System został więc całkowicie zburzony” – podkreślał dodając, że samorządy mają przecież też inne zadania niż oświata.

„Do edukacji dopłacamy coraz więcej – to są fakty, to są liczby” – przekonywał.

Wiceminister Machałek odpowiadała: „Nikt z nas do oświaty nie dopłaca. Edukacja jest zadaniem własnym samorządów”. Przyznała, że pewnie wydatki samorządu na edukację wzrastają, ale sytuacja jest bardzo zróżnicowana i nie można porównywać sytuacji dużych miast i małych gmin.

„W sposób istotny w ciągu ostatnich trzech lat wzrosła subwencja oświatowa (…) prawie 6 mld jest przygotowanych na podwyżki” – wyliczała Machałek.

„Pani mówi, że oświata jest naszym zadaniem własnym – tak tylko, że państwo traktujecie nas jak bankomaty” – odpowiadał starosta poznański Jan Grabkowski.

Porawski mówił z kolei, że obecnie algorytm dzieli na oświatę pieniądze, które są na starcie niewystarczające. „My chcemy rozmawiać o zwiększeniu kwoty na edukację” – przekonywał i zapowiedział, że 11 kwietnia samorządowcy zorganizują w Warszawie debatę oświatową, na którą chcą zaprosić premiera Mateusza Morawieckiego, minister finansów Teresę Czerwińską oraz minister edukacji Annę Zalewską.

Podczas debaty samorządowcy chcą przedyskutować m.in. najnowsze analizy, które wskazują, że w ostatnich dwóch latach „dramatycznie” wzrosła rozpiętość między tym, co samorządy otrzymują w postaci części oświatowej subwencji ogólnej, a całkowitymi wydatkami na oświatę.

„Czy w gminach, szczególnie tych małych będzie tylko oświata, urząd gminy i nic więcej?” – pytał reprezentujący Unię Miasteczek Polskich burmistrz Kowala Eugeniusz Gołębiewski, który ocenił, że jeśli „tak dalej pójdzie” wiele małych gmin „nie da rady”.

Wiceminister edukacji Maciej Kopeć podkreślił, że rząd „z należytą uwagą” przyjmuje stanowisko strony samorządowej i jest gotów do dalszej dyskusji.

W dołączonej do projektu noweli Karty nauczyciela ocenie skutków regulacji zapisano, że skutek finansowy wrześniowej podwyżki dla budżetu państwa w 2019 r. wyniesie 667 mln zł, z czego 650,8 mln zł będzie efektem wzrostu wynagrodzeń nauczycieli zatrudnionych w szkołach i placówkach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, a 16,2 mln zł wynikiem wzrostu wynagrodzeń nauczycieli zatrudnionych w szkołach i placówkach prowadzonych przez organy administracji rządowej.

„Środki finansowe na cztery miesiące podwyżki w 2019 r. zostaną uwzględnione w części oświatowej subwencji ogólnej (nastąpi zwiększenie kwoty subwencji w 2019 r.) oraz nastąpi zmiana przeznaczenia rezerw celowych (w związku z podwyższeniem wynagrodzeń dla nauczycieli zatrudnionych w szkołach prowadzonych przez organy administracji rządowej)” – zapisano w OSR.

„Państwo wskazaliście, że skutki tej ustawy to będzie 680 mln zł. Uzyskaliśmy informacje, że te pieniądze są już w budżecie. Prosiliśmy i prosimy o wskazanie, gdzie są te środki, bo nie możemy tych pieniędzy znaleźć. Naszym zdaniem wprost tych pieniędzy w tej chwili w budżecie nie ma” – powiedział Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. „Chcieliśmy też rozmawiać na temat wysokości tej kwoty. Naszym zdaniem ta kwota jest za niska, nie uwzględnia faktu, że my w 2018 r. zostaliśmy w sytuacji zaniżenia dla jednostek samorządu terytorialnego środków na podwyżki płac, co skutkuje także zaniżeniem tej kwoty na 2019 r. zarówno transzy od 1 stycznia, jak i tej od września” – dodał.

PAP
js/ mp/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here