Wczoraj wysłuchałem koncertu, inaugurującego XXVII Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Leżajsku. Dobór repertuaru oraz zmysłowość i wirtuozeria wykonań, zrekompensowały mi dość przynudnawy i przegadany wstęp, bez mała 40-minutowy. Ku zadowoleniu melomanów konwenansów , powitania gości trwały ok 25 minut.

Festiwal rozpoczął recital organowy Michała Kocota. Młody, niezwykle utalentowany organista. Przyznam, że miałem przyjemność posłuchać jego interpretacji po raz pierwszy. Absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie organów prof. Józefa Serafina, notabene dyrektora artystycznego leżajskiego festiwalu.

Recital rozpoczął od fascynującego, duńskiego kompozytora baroku, Dietricha Buxtehudego, z którego czerpał inspiracje sam J S Bach. Zresztą w toccatach i fugach stosował podobne techniki. Tak właśnie , rozpoczął od Buxtehudego a właściwie od jego arcydzieła : Preludium i Fugi fis-mol.

To niesamowite dzieło składa się z pełnego preludium, dwóch fug i epilogu. Przebiegi chromatyczne, szaleństwo szesnastek wydobywanych przez Kocota z wirtuozowską precyzją przy niesamowitym brzmieniu leżajskich organów sprawiały wrażenie, jakbym się teleportował raczej torpedował prosto do Lubeki, gdzie artysta dzieło stworzył. Następnie pierwsza fuga z patosu, z mocnego uderzenia, zdawało się że zaczyna opadać aż do momentu drugiej ożywionej fugi, która zaczyna powtarzać tematy pierwszej ale zmienione, mocno zróżnicowane i rozszerzone. Ulubiony mój moment, kontrapunkt i improwizacja w pędzie. Niesamowite w tym utworzą są mocne ciągi nuty pedałowej i dynamiczne właśnie szesnastki, które pojawiają się w dowolnym momencie. Mało tego finiszują ten subiektywny utwór, na pełnej mocy organu.

Następnie Michał Kocot zagrał Tierce an taile z Pierwszej Księgi Organowej Louisa Marchanda. Nie wsłuchiwałem się i wsłuchiwał pewnie już w jego twórczość nie będę. Ale był to myślę zmyślny zabieg wykonawcy jeśli chodzi o dobór repertuaru. Można było po pierwszym arcyciekawym, arcywymownym utworze Buxtehudego złapać oddech.

Kolejno wykonał artysta Fantazję f-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta. Cudownie zawiły utwór, który rok przed śmiercią Mozart napisał na zamówienie hrabiego Josepha Deyma na niezwykle oryginalne i skomplikowane na te czasy urządzenie. Było to coś w rodzaju pneumatycznej pozytywki, zegara z piszczałkami. Utwór rozpoczyna się podobnie jak otwarcie Mesjasza Hendla, głęboką uwertura w stylu francuskim, potem andante. Czuć w tym utworzę ducha, może nawet nieco techniki Bacha, którego Mozart studiował.

Na koniec recitalu artysta wykonał a jednocześnie zamknął recital klamrą z utworem pierwszym przez siebie zagranym, Preludium i fugę G -dur Johna Sebastiana Bacha. Niezwykle przemyślanie dobrany repertuar. Początek to Buxtehudy, inspiracja może nawet natchnienie Bacha,którego utwór  zakończył recital Michała Kocota. Utwór niezwykły mocno zainspirowany twórczością Buxtehudego. Niesamowita energia dzieła, wydobyta między innymi wirtuozowsko zagranymi, bardzo szybkimi szesnastkami w nucie pedałowej. To mocno nawiązuje do Buxtehudego. Parafrazując komentarz na temat tej techniki, nogi wykonawcy przelatywały nad dźwiękami jak ptaki. Energia dzieła nie słabła do samego końca.

W drugiej części koncertu zagrała Orkiestra Kameralna Polskiego Radia- Amadeus. Oczywiście pod batutą Agnieszki Duczmal. O drugiej części napiszę w kolejnym felietonie.

Tymczasem zapraszam wszystkich chcących poznać magię miejsca i muzyki na niedzielny koncert ( 17 czerwca) o godzinie 21, zagra Orkiestra Symfoniczna im. K. Namysłowskiego z Zamościa.

 W programie „ Boskie dźwięki-przez muzykę do Boga”, między innymi: Morricone,Zimmer,Cohen,Kendrick i wielu innych. Przypomnę, że ta właśnie orkiestra jako jedyna w Polsce w 2010 roku, zagrała koncert z legendarnym kompozytorem Deep Purple-Jonem Lordem.

Janusz Bronkiewicz

15.06.2018 Leżajsk

 XXVII Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Leżajsku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here